ParaSki4Europe: kocham snowboard!
Adrian Stykowski/Polski Komitet Paraolimpijski

ParaSki4Europe: kocham snowboard!

  • Data publikacji: 02.03.2020, 10:08

Podczas ostatniego dnia zawodów ParaSki4Europe rywalizowali zawodnicy uprawiający para snowboard. Na starcie stanęło 13 zawodniczek i zawodników, wśród nich jedyny na świecie niewidomy parasnowboardzista.

 

Parasnowboard był jedną z czterech zimowych dyscyplin z programu European Winter Para Sports Event, Poland 2020 realizowanego w ostatnim tygodniu przez Polski Komitet Paraolimpijski na stokach Czarnej Góry i na obiekcie Tauron Duszniki Arena. W sobotę, po trzech dniach nauki na treningach rozpoczęła się rywalizacja. W przypadku ParaSki4Europe walka o medale nie była najważniejsza, gdyż w żaden sposób nie przekłada się na jakiekolwiek punkty, najważniejsze było to, że w jednym miejscu, w jednym czasie mogli się spotkać „riderzy" z różnych stron Europy, ci, którzy są już zawodnikami z większym doświadczeniem i ci, którzy od niedawna, pierwszy lub drugi sezon z rzędu trenują jazdę na desce. To, co rzucało się w oczy i na innych zawodach nie zawsze jest takie oczywiste to fakt, że na stoku dopisała płeć piękna.

 

Bardzo cieszy mnie liczba dziewczyn. To efekt trudu włożonego również przez IPC (Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski) i organizacje obozów Agitos tylko i wyłącznie dla kobiet. Te wszystkie starania, by tę piękną, sportową, wspaniałą płeć zachęcić do sportów zimowych przynoszą rezultat. Liczba uczestniczek zachwyca. Cieszy w ogóle liczba snowboardzistów, to, że zaczynamy być zauważani. Cały ten ruch rośnie w siłę i u nas w Polsce i na arenie międzynarodowej. To niesamowicie mnie cieszy – przyznaje Małgorzata Kelm, trenerka parasnowbordu i od lat propagatorka tej dyscypliny.

 

I faktycznie. Wystarczy sięgnąć do 2012 roku, czyli zaledwie 8 lat temu, gdy podopieczny Kelm (późniejszy paraolimpijczyk z Soczi i Pjongczanu) był jedynym parasnowbordzistą w naszym kraju. Obecnie jest ich blisko 30, a zainteresowanie się nie zmniejsza.

 

W tej chwili jest nas coraz więcej, przede wszystkim dzięki fajnej inicjatywie Adaptive Snow Campów, na których co roku aktywizujemy do jazdy na dece po 7, 10 osób- przyznaje także obecny na ParaSki4Europe Wojciech Taraba. Ta dyscyplina się rozwija. Od całkowitych amatorów po zawodników światowej klasy, takich jak Monika Kotzian, mistrzyni świata. Zdecydowanie od początku przeszliśmy kawał drogi i dalej tą drogą idziemy do przodu. Mam nadzieję, że ten nasz chód do przodu jeszcze przyspieszy – cieszy się Wojciech Taraba.

 

Wspomniana Monika Kotzian to utalentowana zawodniczka, która w zeszłym roku istotnie zaznaczyła swoją obecność na zawodach pucharów świata i naturalnie pojawiła się na ParaSki4Europe. Na snowboardzie jeździła od dziecka, gdy była w Alpach dowiedziała się o zawodach dla niepełnosprawnych, zobaczyła zdjęcia parasnowboardzistów. Wysłała zapytanie do Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego czy w Polsce można uprawiać parasnowboard. Miała szczęście. Akurat były organizowane obozy z Fundacją Agitos, zaproponowano jej, by wzięła w nich udział. Pojechała. Zaczęła się uczyć techniki. Od ubiegłego roku jest na stałe w kadrze. 

 

 

Staram się z tego wyciągać, ile mogę. Były już pierwsze sukcesy w zeszłym roku, trzecie miejsce w bank slalomie, później pierwsze. Styczność z border crossem mieliśmy w zeszłym roku podczas mistrzostw świata. W mojej kategorii udało mi się zwyciężyć i pokonać Chinki, które są bardzo mocne i mają bardzo dobre przygotowanie techniczne i kondycyjne – opowiada Kotzian.

 

Podkreśla także, że to, co dla niej ważne na Praki4Europe to fakt, że przyjechały nowe twarze w snowboardzie.

 

Wielką radość sprawia mi to, że przyjechały dziewczyny z innych krajów, że są na desce, że robię postępy. Fajnie, że to się upowszechnia i że jest możliwość uczestniczenia w międzynarodowych wydarzeniach, które pokazują, że jest zainteresowanie innymi dyscyplinami zimowymi - dodaje. Dziewczyny pytają o kategorie, fajnie z nimi porozmawiać na temat samego wydarzenia i stoków, i co ciekawe na temat stresu, jak sobie z nim radzić podczas zawodów. Nawet podczas Paraski4 Europe tuż przed startem „serducho" bije mocniej. Może nie jest to stres na wysokim poziomie, ale dreszczyk emocji nam towarzyszył.

 

Oprócz naszej zawodniczki na stoku Czarnej Góry pojawiły się także Węgierka Lila Fekete i Nevena Nesic z Serbii. Ta ostatnia przyjechała na pierwsze zawody w swoim życiu i w zasadzie jest początkującą zawodniczką. Do para snowboardu namówił ją kolega, który jest wielokrotnym mistrzem paraolimpijskim w lekkoatletyce. Nie ukrywa, że najbardziej cieszyła się ze spotkania tylu młodych zawodników, podobnie zresztą jak Lila Fekete.

 

To było naprawdę fantastyczne doświadczenie, chciałabym to przyjechać w przyszłym roku. Uprawiam para snowboard od półtora roku. Jeśli chodzi o ParaSki4Europe, to mam za sobą genialny tydzień. Macie fantastyczne stoki, odbyłam super treningi i wzięłam udział w międzynarodowych zawodach.

 

 

Które zresztą Wojciech Taraba ocenia jako doskonałą okazję dla osób rozpoczynających przygodę ze sportem wyczynowym. Zawodnicy mogli sprawdzić swoje możliwości w bezpiecznych warunkach, na zamkniętych do ich użytku stokach, pod okiem doświadczonych trenerów i fizjoterapeutów.

 

-Mieliśmy tutaj całe zaplecze do dyspozycji, więc uważam, że to jest bardzo dobra inicjatywa i trzymam kciuki, żeby to było wydarzenie cykliczne – dodaje Taraba.

 

Wojtek Taraba to przykład zawodnika, który kochał snowboard jeszcze przed wypadkiem. Gdy stracił nogę, powrót do sportu, który z początku wydawał się niemożliwy, później stał się faktem. Takie historie dotyczą wielu zawodników. Jak przyznaje Taraba, te powroty

nie są łatwe, natomiast dają one ogromną satysfakcję i są motorem napędowym całego przedsięwzięcia jakim jest sport paraolimpijski. Także w parasnowboardzie pojawiają się osoby z różnymi niepełnosprawnościami. Do tej pory znaliśmy niepełnosprawności narządu ruchu, na ParaSki4Europe mogliśmy zobaczyć zawodnika z niepełnosprawnością wzroku, niewidomego Bena Shawn'a z Wielkiej Brytanii.

 

Historia Bena to świetny materiał na film. Były żołnierz armii brytyjskiej, świetny snowboardzista, stracił wzrok w wyniku eksplozji w Iraku. Nie trzeba wielkiej wyobraźni by wiedzieć jak bardzo zmieniło się od tamtej chwili jego życie – w każdym aspekcie. Ponad dwa lata temu poznał żołnierza, który został jego przewodnikiem. James Hossell jeździ w reprezentacji snowboardu brytyjskiej armii. Nie ma drugiej takiej pary na świecie. Podczas ParaSki4Europe po raz pierwszy w życiu mieli okazję wziąć udział w zawodach.

 

Zaczęliśmy wspólną pracę w październiku 2018 – opowiada Hossell. Mamy za sobą dwa sezony pracy, spędziliśmy wspólnie 12 tygodni na śniegu. Ben jest moim pierwszym zawodnikiem, z którym pracuję jako przewodnik, poza tym cały czas służę w armii. Kumpel mi powiedział, że jest taki jeden niewidomy gość, który chce jeździć na snowboardzie. Zapytał, czy mogę być jego przewodnikiem. Uwielbiam wyzwania, a z Benem każdy dzień przynosi nowe wyzwania.  Na przykład wczorajszy trening był czymś zupełnie innym niż dzisiejszy przejazd na zawodach. Wszystko ma znaczenie, czasem jest to pogoda, czasami psuje się radio, którym się porozumiewamy, na wszelki wypadek zawsze mam przy sobie dzwonek. Każdy dzień to nowe wyzwanie, ale najtrudniejsze do współpracy jest jego poczucie humoru.

 

Praca z niewidomym parasnowboarderem wzbudziła absolutny podziw wszystkich, którzy pojawili się na stoku Czarnej Góry, nie tylko tych, którzy przyjechali na ParaSki4Europe.  Najtrudniejsze w tej współpracy to warunki, w jakich zawodnicy się znajdują, śnieg może być bardzo różny, a Ben Shawn go przecież nie widzi. Muszą też uważać na temperaturę. Ben ma uszkodzoną twarz, nie czuje zimna i musi uważać na odmrożenia. Nie ulega jednak wątpliwości, że w jego przypadku sport staje się narzędziem, by powrócić do tej części życia, która była mu droga.

 

Wróciłem do snowboardu chociaż nie znalazłem nikogo na świecie, kto by go uprawiał będąc niewidomym. Kocham snowboard i dlatego się na to zdecydowałem.

Na zwykłych zawodach nie ma kategorii dla osób niewidomych, a na takim wydarzeniu jak ParaSki4Europe tę kategorię można dodać. I to jest świetne, to idzie w parze z włączaniem ludzi do społeczeństwa, do aktywności. W końcu ludzie mają różne ograniczenia. Natrafiliśmy na osoby z niepełnosprawnością wzroku w kategorii B2 i B3 (niewidomi i niedowidzący-przypis red.), ale całkowicie niewidomych nie znaleźliśmy nigdzie.  Oczywiście chciałbym, żeby takie osoby jak ja zaczęły uprawiać snowboard, bo chciałbym brać udział w zawodach.  Rywalizacja sprawia, że chcesz stawać się coraz lepszy. Ale kiedy z kimś rozmawiam o para snowboardzie niewidomych ludzie chwytają się za głowy i mówią, że nie da się tego zrobić. Ale udowodniliśmy, że tak, że można, że się da.

 

 

Niewidomy żołnierz wraz z przewodnikiem mieli łzy w oczach, gdy podczas ceremonii medalowej odbierali swój pierwszy w życiu złoty medal. A gdy słuchali hymnu Wielkiej Brytanii na twarzy Bena Shawna pojawił się wyraz ogromnej radości i szczęścia. Gdy wybrzmiał hymn odebrali gromkie brawa od wszystkich zgromadzonych reprezentacji. Być może ktoś na świecie zobaczy, jak dobrze Ben jeździ na snowboardzie. I być może kogoś zainspiruje.  Wtedy historia ParaSki4Europe zyskałaby dalszą, wspaniałą sportową historię.

 

źródło: informacja prasowa